wtorek, 29 września 2009

Kiedy w menu króluje "banio"

Banio/baniu to nic innego jak Danonek.
Lili nadrabia zaległosci w nabiale, alergia odpuszcza z lekka.
Teraz od rana słychać "mama baniu" i musimy podchodzić do lodówki i sprawdzać czy jest tam "baniu".
Ha. Własnie godzinę temu Lili zażyczyła sobie "banio", powiedziałam jej, że dostanie jak zrobi hasiu,po spaniu. I co? - mała zamiast spać jak zawsze 3 godziny, obudziła się po godzinie i powiedziała " mama baniu".
Aaaaaaa!
Obiecuję sobie już więcej nie obiecywać nic dziecku przed spaniem!











1 komentarz:

Rodzinkaxl pisze...

Oj jak bardzo rozumiem ten smutek, gdy drzemka zamiast trzech godzin trwa jedną. Ledwo się człowiek obróci, jeszcze nie zdąży usiąść i odpocząć a tu już słychać wołanie. Rozumiem. Ale przyznać trzeba, że Lili ma w sobie tyle uroku... ach! Pozdrawiamy!