Niegdyś hit, zapomniany na kilka miesięcy, dziś powrócił do łask. I to z jaką siłą! I o nowej nazwie, tym razem nadanej bezpośrednio przez zainteresowaną - "MASI", tak w Lili języku mówi się na magnesiki. Kilka razy dziennie następuje rozłożenie całej kolekcji na lodówce, po czym ściąga ją i wkłada w jakieś sekretne miejsce, potem jest szukanie i od nowa. No i zabieramy je teraz ze sobą niemal wszędzie!;-)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz