środa, 30 września 2009

Szalony driver

Dzień bez przejazdzki motorem napędzanym kijem ( i rękami matki)mozna uznać smiało za stracony.
Więc jeździmy tak większosć popołudniowego czasu na dworze.
A najfajniej jest jak matka rozpędzi się do 5 kroków na sekundę, wtedy usmiech od ucha do ucha, a to, że go widzę oznacza nic innego tylko to,że Lili w czasie szaleńczej jazdy ogląda się za siebie. Nawet nie chce mysleć co będzie jak zdarzy się wypadek, ale z drugiej strony jak tu odmówić dziecku takiej frajdy?;-)







wrzyuciłam foty prosto z aparatu i okropnie straciły na jakosci - działa mi na nerwy ten blogspot!



3 komentarze:

smallangel pisze...

No piekny ten twoj rajdowiec :) aż miło popatrzec... a powiedz mi gdzie wy mieszkacie, wiem,ze pisalas, wylecialo mi z glowy?

Anett pisze...

okolice Bydgoszczy:-)

Ka pisze...

Jasne, ze im szybciej, tym lepiej!
:-)

Mam to samo wrazenie, jesli chodzi o jakosc zdjec na blogspocie... jest beznadziejna! Bu!