Więc jeździmy tak większosć popołudniowego czasu na dworze.
A najfajniej jest jak matka rozpędzi się do 5 kroków na sekundę, wtedy usmiech od ucha do ucha, a to, że go widzę oznacza nic innego tylko to,że Lili w czasie szaleńczej jazdy ogląda się za siebie. Nawet nie chce mysleć co będzie jak zdarzy się wypadek, ale z drugiej strony jak tu odmówić dziecku takiej frajdy?;-)
3 komentarze:
No piekny ten twoj rajdowiec :) aż miło popatrzec... a powiedz mi gdzie wy mieszkacie, wiem,ze pisalas, wylecialo mi z glowy?
okolice Bydgoszczy:-)
Jasne, ze im szybciej, tym lepiej!
:-)
Mam to samo wrazenie, jesli chodzi o jakosc zdjec na blogspocie... jest beznadziejna! Bu!
Prześlij komentarz