Lili nader chętnie nawiązuje nowe znajomości. Dziwi mnie tak, bo ja taka nie byłam, raczej zawsze z boku i nieśmiała, jak miałam powiedzieć jakiejś miłej pani jak mam na imię to choćby mnie ogniem podpalali nie zrobiłam tego.
Ale córka nie poszła w ślady matki i z otwartością wielką traktuje inne dzieci.
Poniżej pokazywała chłopcu co ma w swojej torebeczce, a za to chłopiec pokazał jej swoją świnkę;

Tutaj tez próba nawiązania kontaktu powiodła się, pomimo bariery językowej:


Tutaj Lili chciała usiąść obok dziewczynki( tez prawdopodobnie obcokrajowiec), ale ta, gdy zobaczyła, że Lili nadciąga, szybko się zerwala i uciekła do taty.


Lili nie straciła nadziei i kiedy dziewczynka usiadła nieśmiało z dala od niej, wstała i za namową mamy poszła się przywitać. Efekt....

...marny, mała uciekała jak oparzona;-)

Wnioski: aby znaleźć choć jednego przyjaciela potrzeba wiele starań i wysiłku :-)
1 komentarz:
Oj tak!Ciężko z tym zaprzyjaźnianiem się :( Julko tez otwarty na ludzi i na dzieci. Tylko najbardziej na starszych chłopców, a ci niestety z "maluchami" nie bawią się ;(
Prześlij komentarz