wtorek, 1 września 2009

W grodzie Kraka

Wczoraj mieliśmy kolejny wypad z serii "małych". Postanowiliśmy pokazać dziecku miasto z bogatym dorobkiem historycznym. Lili jak widać była bardzo zainteresowana, najbardziej podobały jej się stragany z gadżetami, jak tylko je zauważyła (a uwierzcie mi zrobiła to naprawdę szybko) pod groźbą wielkiego płaczu zaciągnęła tam mamę. I było przytulanie się do poduszek i całowanie smoków, uff... ciężko było opuścić ten rewir. Na szczęście udało się za sprawą obietnicy ujrzenia wielkiego smoka, którego ostatecznie Lili nie widziała bo padła z wrażenia :-)




I oczywiście Lili chodziła swoimi szlakami, w końcu to ona zabrała nas na wycieczkę, byliśmy grzeczni i chodziliśmy za nią ;-)






1 komentarz:

Julko pisze...

Lili podróżniczka :)Ja tez mam ochotę zabrac Julka do smoka. Moze nam sie jeszcze tego lata uda :)Pozdrawiam!