...moze nie powinnam generalizować
Ale przed chwilą jeden taki obywatel prowadzący taxi prawie wjechał w wózek z dzieckiem. Tym dzieckiem była oczywiście moja Lili. A wszystko to na przejściu dla pieszych i to na zielonym świetle! Fakt, że on też miał zielone, ale oczy chyba gdzieś niżej mu zostały. Zahamował na piskach i zatrzymał się tuż przed Lili. Ciśnienie skoczyło mi do nieopisanego poziomu, poleciało w jego stronę parę inwektyw, bo inaczej się nie dało. A półinteligent nawet nie przeprosił (stąd wnioskuję, że pół- a może lepiej byłoby dać przedrostek nie-) i do tego odjechał na piskach!
Już nieco ochłonęłam, ale proszę teraz Was: uważajcie na przejściach i na taksówkarzy, którym zawsze się spieszy.
3 komentarze:
Oj wspólczuję! Na przejsciach to rzeczywiście masakrycznie bywa. Matka z dzieckiem gdzie indziej to po czerwonym dywanie jakby szła, a u nas ... Ech, szkoda gadać!!!
Wiesz, że ostatnio miałam taką samą sytuację ? Prawie dureń jeden we mnie wjechał :/ Normalnie brak słów :/
z wrażenia można paść i sobie trochę pokrzyczeć ale ciężko zmienić mentalność niektórych ludzi... niestety ;)
Prześlij komentarz