Takie hasło od kilku dni słyszę niemal non stop kiedy zwrócę się do mojej córki po imieniu. Ona jest mamą i tyle!(więc nie próbuj do mnie mówić per Lilka!). Ma dwójkę dzieci, z czego sądząc po częstotliwości zajmowania się, Zosia jest tą ważniejszą. Rola mamy jest bardzo poważna, kiedy jej "dzieciaki" idą spać my musimy być cicho, nawet Niki jest uciszana. Zosia co chwilę dostaje pić, a mamuśka biega za nią z nocnikiem i łapie siki. Wieczorem nie ma mowy o kąpaniu bez Zosi, spanie oczywiście również. Ja za to jestem siostrą mej córki. Po tysiąc razy dziennie (do obrzydzenia) słyszę zwrot "siora", "siostruś", "siostra". Mąż zaczął się martwić nad powagą zabawy, a ja nie wiem czy martwić się czy cieszyć, że dziewczyna ma wyobraźnię i potrafi tak realistycznie opiekować się kimś....
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz