środa, 30 maja 2012

Jak łamać to...

Dziś chwilę udało mi się pobawić z Lili - chciała w szpital. Leży więc w łóżku i przychodzę ja - doktorka. I następuje krótka wymiana zdań:
Ja. Dzień Dobry!
L. Dzień dobry!
Ja. co pani dolega?
L.  złamałam brzuch

i znowu nie wytrzymałam - wybuchnęłam śmiechem. Ostatnio tak trudno mi się powstrzymać....wiem, że nie powinnam, ale co zrobić jak to jest mega śmieszne kiedy dziecko całkiem poważnie takie rzeczy mówi. Lili na tym punkcie jest wrażliwa, nie lubi jak się z niej śmieje, zresztą to chyba normalne. Muszę więc nad sobą trochę popracować w tym względzie.

....a wieczorem jak ponownie się w to bawiłyśmy to złamała sobie głowę :-)

Brak komentarzy: