Nie spodziewałam się,że nad morzem w maju może być tak zimno! Szczególnie, kiedy wyjeżdżając z domu termometr pokazywał 30stopni. Wyjechałam więc w japonkach i przeparadowałam tak na miejscu.... hehe...a ludzie patrzyli na moje bose stopy i na mnie jak na wariatkę. Tak, żeby tego wrażenia nie utrwalać i jeszcze przypadkiem w to nie uwierzyć szybko zmieniłam je na ciepłe skarpety i buty. Każdego dnia wiatr dawał nam popalić, a ja z drżeniem czekałam kiedy pojawią się pod nosami dzieci pierwsze świeczki. Ale jakoś się nie pojawiły więc chyba coś jest w tym morskim powietrzu wiosennym. Ja za to straciłam głos teraz po powrocie i to nie z powodu krzyczenia na męża czy dzieci ;-) Ale i tak uważam, że były to wyjątkowo dobrze spędzone dni, genialny odpoczynek psychiczny i relaks. A teraz czas na wspomnienia i powrót do rzeczywistości!
1 komentarz:
Kurcze kochana teraz moi rodzice są nad morzem i mówią to samo. Tata z mamą wpadli tam w krótkich spodenkach i rękawkach, przy 4 stopniach, a 22 gdy wyjeżdżali od siebie. Pani w sklepie na tatę patrzyła jak na wariata hahaha
Prześlij komentarz