wtorek, 29 maja 2012

Wesele

Mieliśmy iść we troje - my i Nicole, a Lili miała zostać z babcią w domu. Ale jakoś dziwnie mi się robiło na myśl, że my się będziemy bawić, a Lili nie, że nie będzie jej z nami,a kiedyś zapytana gdzie była kiedy my tam, odpowiemy, że siedziała w domu. Nieee.... to niepodobne do nas więc poszła z nami. Wiadomo, że to oznacza mniej zabawy dla nas,a więcej skupiania uwagi na dzieciach. Snułam więc przed wyjściem czarne wizje, że Niki będzie marudzić, wisieć na cycku,  nie da ani na chwilę mi się pobawić, że w ogóle bez sensu, żebym ja jechała. I jak to w życiu bywa jeśli masz jakiś scenariusz to zazwyczaj się on nie sprawdza. Niki grzeczna była jak nigdy, ani razu nie jęknęła, bawiliśmy się więc z nią świetnie aż do północy, a kiedy poszła spać mieliśmy czas na zabawę we dwoje. Lili również grzeczna, początkowo trochę marudziła, potem jak odkryła pokoik dla dzieci z zabawkami zniknęła by potem o 22 iść grzecznie spać.
Ponownie odkryłam,że jednak mam genialne dzieci, które WSZĘDZIE mogę zabrać :-)










2 komentarze:

Gabryjelov pisze...

Witam!Ja też moich szkrabów nie mogłabym zostawic...a jak brac to dwoje bo niby jak wybrac...fajnie że grzeczne bo moje to by rozniosły taką imprezę:)

Basia Str. pisze...

O jakie księżniczki, aż miło popatrzeć. Fajnie, że się wybawiliście z dzieciakami. Ja tak jechałam na wesele Damiana siostry, gdzie Jula miała 2,5 tygodnia. Ale cieszę się, że zdecydowaliśmy się jechać