Lili dzisiaj pojechała na ferie do babci i dziadka. To w końcu już duża dziewczynka - zostaje tam bez mrugnięcia okiem, w końcu wie, że u dziadków ma dobrze. Przy okazji widać jak siostrzyczki są ze sobą związane. Niki jak wsiadłyśmy do samochodu wciąż wołała Lili, a Lilcia wieczorem zadzwoniła i pierwsze co to pytała o Niki i chciała z nią rozmawiać. To dla mnie wzruszające - na co dzień często mały łobuziaczek denerwuje Lili, psuje jej coś, zaczepia, niszczy, ale mimo to już życia sobie bez siebie nie wyobrażają. Wystarczy chwila rozłąki i efekty przywiązania widać.
Poza tym dokonałam dziś mega odkrycia! Zajrzałam przypadkowo do paszczy Lilki i zauważyłam, że wyrosły jej szóstki! Tak po prostu, bez żadnych objawów, bez bólu. Jedna już cała wystaje, a druga się przebija. Także całkiem spory gryzoń z tej mojej córci już!
3 komentarze:
:)
Piękne zdjęcie :) Odkrycie dnia radosne, to cieszy jak pojawiają się ząbki i nie dają w kość zarówno rodzicom, jak i dziecku :)
szóstki.......? ojej, czyli jeszcze znowu coś przed nami...
Prześlij komentarz