Kończą się spokojne dni kiedy to znowu mogłam zobaczyć jak to jest mieć jedno dziecko. A jak to właściwie jest? Na pewno spokojniej, wolniej, ale i z tęsknotą. W sumie nic nie nadrobiłam, nie zaczęłam czytać książki nowowypożyczonej, nie posprzątałam dziewczyn pokoju, a bardzo chciałam. I stwierdzam, że raczej to ile zrobię nie zależy od ilości dzieci koło mnie, ale od odpowiedniego zagospodarowania czasem. A jak już chwila wolnego się pojawi to człowiek chce ją wykorzystać na zwyczajne nicnierobienie. Nikusia bardzo tęskniła za siostrą - kazała nawet kilka razy do niej dzwonić. Jak wsiadaliśmy do samochodu to krzyczała "Lili Lili", bo myślała, że jedziemy po siostrzyczkę. I stwierdzam, że faktycznie niedobrze jest jak dziecko jest samo, rodzeństwo wiele wnosi do życia dziecka. Lili tej możliwości nie miała, ale cieszę się, że Nicole ma i Lili teraz też nie jest już sama.
Testowaliśmy nowe sanki (niestety bez pchacza)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz