wtorek, 29 stycznia 2013

Ja wysiadam!

"Niech ktoś zatrzyma wreszcie czas, ja wysiadam" - tak śpiewała niegdyś Anna Maria Jopek, a ja pod tym tekstem podpisuję się obiema rękami. Brutalna codzienność spada ostatnio na mnie gwałtownie i jakby mocniej daje się we znaki. Lili, która powróciła z ferii na ustach całe popołudnie miała słowa "mama", "mamusia", usłyszałam to słowo chyba ze 100 razy i normalnie zaczęłam marzyć żeby umilkła. Wiem, brutalne to i wredne, bo dziecko stęsknione matki, ale co poradzić kiedy matka stęskniona spokoju. Młoda nie lepiej. Ostatnio przechodzi samą siebie - non stop na mnie wisi, dosłownie! jestem oblegana, a moje piersi zmaltretowane, mogłaby ciągnąć cyca 24h/dobę. A co najlepsze kompletnie nie wiem czym to tłumaczyć. Zęby ma już prawie wszystkie, prócz piątek, ale wątpię czy to aby już na nie czas. Dziś pognałam do lekarza po jej wyniki krwi i byłam przeświadczona, że usłyszę, że ma niedobór żelaza i stąd nie chce jeść i oblega mnie - ale ku mojemu zaskoczeniu okazało się, że wyniki ok. No i jedyne ratujące mnie rozwiązanie to skok rozwojowy! Ha! Przypomniałam sobie w czas, że takie zjawisko istnieje, teraz uparcie się nim zasłaniam, chociaż jeszcze nie poczytałam kiedy to przypada i co oznacza (a nawet jeśli okaże się, że dzieci w jej wieku tego nie mają to wytłumaczę to tym, że każde rozwija się inaczej!). Zdesperowana jestem, bo nie wyobrażam sobie żeby taki stan trwał zbyt długo. Mała odkąd została sama przez część ferii pokazuje ostro swój charakter. Współczuję klientom, którzy dzwonią do mnie, a zamiast mnie słyszą w  słuchawce  rozwrzeszczanego dzieciaka!
Poza tym zostałam wrednie oszukana przez klientkę - i irytuje mnie to ogromnie. Tak kończy się moja wiara w człowieka i zaufanie, którym wszystkich obdarzam. Heloł. Normalnie ten tydzień to jakiś koszmar, który chyba szybko się nie zakończy bo cóż... dopiero się zaczął.
Hm.... mam nadzieję, że ktoś ma spokojniej i ciszej i milej niż ja.....

3 komentarze:

M. z blogu Vyspa - domek nad morzem pisze...

Dobrze wiem o czym mówisz..
Byłam ostatnio chora i tak bardzo marzyłam o ciszy - przy dzieciach to towar naprawdę luksusowy. Gdy wreszcie wieczorem przychodzi trochę spokoju to człowiek aż nie wie co ze sobą robić :)

anluna pisze...

Rozumiem cię doskonale. My też wszyscy w domu siedzimy, bo w przedszkolu epidemia grypy, za oknem od wczoraj leje deszcz a dzieciaki nudzą się niemiłosiernie i łażą za mną krok w krok...
Marzę, żeby już była wiosna :)

Sam pisze...

Doskonale cię rozumiem , ja mam jedną ale wrzeszczącą , krzyczącą złośnicę że hej... nic tylko brać nogi za pas i uciekać ;p