środa, 15 lipca 2009

PKS-em w świat

Wczoraj z powodu chwilowego braku samochodu postanowiłam zabrać me dziecię do miasta Pks-em.
Masakra.
Nie mogłam nadązyć za nią. Na początek zrzucanie butów (i moja wizja biegania i szukania ich pod siedzeniami), potem koniecznie stanie przy oknie (nie powiem, co przezywałam przy ostrzejszym hamowaniu kierowcy).
Wniosek - przejechałyśmy tak 20km i powiem tyle - więcej kilometrów za żadne skarby nie przejadę. Zresztą postaram się wogóle unikać tego środka lokomocji, jakoś mało bezpieczny dla dziecka, a już szczególnie takiego co to w niego wstępują jakieś dziwne siły;-)




Brak komentarzy: